Prądy Selektywne II PDF Drukuj Email
Wpisany przez Janusz Żurek   
Wtorek, 13 Maj 2008 10:11

Jak to z prądem selektywnym (i nie tylko) było.

Prądy Selektywne - cudowny środek owiany mgiełką tajemniczości wraz z Żywieniem Optymalnym uważany za panaceum na wszelkie choroby. Tego typu opinie rozchodzące się wśród optymalnych towarzyszą prądom selektywnym wypromowanym przez dr Kwaśniewskiego. Zadawane są pytania i czynione spekulacje na temat ich zasady działania, oraz spory co do ich wynalezienia. Niektórzy wskazują na ks. prof. Sedlaka, który miał dać podstawy teoretyczne - czego zresztą trudno w jego publikacjach się doszukać. Sam doktor Kwaśniewski podaje w swoich książkach, że inspiracją do opracowania i wdrożenia do praktyki leczniczej Prądów Selektywnych były artykuły opublikowane w latach pięćdziesiątych w czasopismach naukowych przez austriackiego lekarza dr Henßge. Na marginesie dodam, że w książkach doktora Kwaśniewskiego błędnie podano pisownię jego nazwiska jako Henssage, którą to pisownię powtarzali następnie z tym samym błędem inni autorzy powołujący się w swoich publikacjach na jego prace. Z tego co ustaliłem dr Ernest Henßge przed II Wojną Światową, jak i po jej zakończeniu mieszkał i pracował w Dreźnie. Czy był z pochodzenia Austriakiem pracującym w Dreźnie, czy rodowitym Niemcem tego już nie udało mi się dowiedzieć. Dotarcie do publikacji dr Henßge nie jest łatwe. W internecie nie natrafiłem na żadne informacje związane z jego osobą, bądź z jego publikacjami, a w bibliotekach z kolei, jego nazwisko trudno odznaleźć w katalogach autorów. Jeśli nawet uda się coś odszukać, to może okazać się, że zamówionej pozycji brak, gdyż gdzieś przepadła w ciągu 50 lat od czasu jej wciągnięcia do bibliotecznej ewidencji. Tym nie mniej udało mi się co nieco, z jego publikacji znaleźć w kilku egzemplarzach naukowego pisma "Archiv für physikalische Therapie" z lat 50-60.

Znalazłem tam nawet korespondencyjny adres dr Henßge, co nasunęło mi pomysł wysłania listu "otwartego" do osób (osoby) mieszkających pod tym adresem, gdyż domniemywałem, że dr Henßge już obecnie nie żyje. Niestety list wrócił po 3 tygodniach z dopiskiem o braku możliwości jego doręczenia. Ponieważ jednak nazwisko Henßge pojawia się wśród nazwisk lekarzy działających aktualnie na Uniwersytecie Drezdeńskim nie jest wykluczone, że być może któraś z osób noszących to nazwisko może mieć jakieś powiązania rodzinne z dr E. Henßge. W wolnym czasie spróbuję przygotować i wysłać listy do tych osób. A nuż ktoś się odezwie?

W tym miejscu odbiegnę od tematu i pozwolę sobie na kilka zdań związanych z historią elektrolecznictwa.

Jak zwykle można zacząć, że już starożytni... i jest to prawda. Nowożytne elektrolecznictwo łączy się natomiast z nazwiskami Wiliama Gilberta (w 1600 roku wydał pracę na temat elektryczności statycznej) Benjamina Franklina (przedsiębiorcy, uczonego i polityka - tego co "łapał" pioruny do butelki), Luigi Galvaniego (wywołał skurcz mięśnia żaby elektrycznością) i innych mniej znanych badaczy, którzy dołożyli swój wkład do rozwoju nauki i techniki. Elektrolecznictwo rozwinęło się jednak dopiero z chwilą skonstruowania przez A. Voltę stosu elektrycznego (baterii elektrycznej), a zwłaszcza po epokowym odkryciu w roku 1831 przez Michała Faraday´a zjawiska indukcji elektromagnetycznej. Wynalazek ten stworzył możliwość wykorzystania w elektroterapii stosowanego do dzisiaj faradycznego (neofaradycznego - w skrócie NF) prądu indukcyjnego nazwanego tak na cześć jego wynalazcy. Podstawowe prace w dziedzinie dynamicznie rozwijającej się na początku XX wieku elektroterapii prowadzili zwłaszcza lekarze i inżynierowie w Szwajcarii, Francji, Niemczech i Austrii. Najwcześniej i najdokładniej rozpracowano zagadnienie pobudzania porażonych mięśni, działanie antybólowe prądu, czy poprawianie ukrwienia tkanek prądem elektrycznym. Przed II Wojną Światową stosowano już także metodę oddziaływania impulsami piłokształtnymi na mięsień zwieracza pęcherza moczowego. Jeden z pacjentów naszej Arkadii, ponad 80-letni pan opowiadał, że zastosowano z dobrym skutkiem tą metodę u niego, wówczas gdy był małym chłopcem i miał kłopoty z nie trzymaniem moczu. Dr Henßge w swoich artykułach, do których udało mi się dotrzeć podaje, że w swojej praktyce elektroterapeutycznej opierał się z kolei na wcześniejszych pracach inżyniera E. Stark´a z Drezna pochodzących z końca lat 20-tych, jak również na osiągnięciach wcześniejszych badaczy metod elektroterapeutycznych takich jak Nückel, Wyss, Luliess, Fleisch, Gratzl, Lapique.

Nazwa Prądy Selektywne została prawdopodobnie zapożyczona przez doktora Kwaśniewskiego właśnie z literatury niemieckiej (Selektive Reizstrome - selektywny prąd pobudzający), w której oznaczała zarówno selektywne oddziaływanie impulsami piłokształtnymi na porażone wiotko mięśnie, jak również oddziaływanie pewnych określonych częstotliwości prądów na układ wegetatywny. Dr Henßge posługiwał się w swojej praktyce terapeutycznej impulsami trójkątnymi (piłokształtnymi - o kształcie zębów piły) o zdefiniowanym czasie trwania i o określonej częstotliwości ich powtarzania.

Tu jako ciekawostkę przytoczę kilka nietypowych przykładów leczenia schorzeń pochodzących z jednej z publikacji dr Henßge.

Otóż dr Henßge leczył na przykład impotencję - jak podaje - z wynikiem dobrym poprzez transcelebralne ( czyli na CUN) podawanie impulsów piłokształtnych o częstotliwości powtarzania około 8 razy większej niż ma to miejsce w przypadku zabiegów prądami typu PS. Impulsom tym dr Henßge przypisywał działanie o charakterze pobudzającym układ sympatyczny.

W kolejnym z przypadków zastosował, jak podaje, z dobrym skutkiem prąd piłokształtny zbliżony parametrami do prądów PS w przypadku raka oka!

Stosując zabiegi prądami typu PS uzyskał też dobre efekty u osób całkowicie niewidomych wzbudzając tym jak pisze, zdziwienie u okulistów.

Stosowanym przez siebie impulsom o częstotliwości powtarzania 10 Hz , które jak zauważył korelują z dominującą częstotliwością EEG, przypisywał oddziaływanie parasympatyczne na organizm człowieka. Ponieważ Niemcy słynęli dawniej z solidności przeprowadzanych badań i przedstawiania ich wyników, należy założyć, że wartość parametrów prądów w stosowanych przez siebie zabiegach ustalił po przeprowadzeniu rzetelnych obserwacji.

Poszukując wcześniej informacji na temat prądów selektywnych, a nie znając jeszcze wówczas żadnych publikacji dr Henßge wysunąłem hipotezę, którą przedstawiłem w swoim referacie na konferencji w Dusznikach, że być może częstotliwość prądów PS jest związana z częstotliwością tzw. mikropulsacji ziemskiego pola magnetycznego, których maksimum mocy wypada właśnie przy częstotliwości około 10 Hz.

Z kolei dr Henßge publikując swoje artykuły nie mógł znać eksperymentu swojego rodaka Rutgera Wevera wykonanego ponad 20 lat później, a polegającego między innymi na sprawdzeniu wpływu obecności (a także nieobecności) ziemskiego pola magnetycznego i jego mikropulsacji na organizm ludzki. Jednym z wniosków jaki wypływał z eksperymentu było to, że tzw. rytm dobowy organizmu ludzkiego sterowany jest 10 hercową częstotliwością mikropulsacji ziemskiego pola magnetycznego, która to częstotliwość synchronizuje funkcjonowanie przemian metabolicznych wszystkich organizmów żywych na ziemi zsynchronizowanych z kolei z 24 godzinnym cyklem dobowym. Mikropulsacje te powstają na skutek pobudzania do drgań przez błyskawice (średnio 100/sek - najczęściej w obszarze zwrotnikowym) rezonatora kulowego o częstotliwości własnej zbliżonej do wartości 10Hz (wyliczonej teoretycznie przez Schumanna, a potwierdzonej doświadczalnie przez jego ucznia Kőniga) jaki stanowi Ziemia wraz z jonosferą. Rytmami dobowymi (tzw. cirkadialnymi) przed Weverem zajmowało się także wielu innych badaczy i całych zespołów badawczych. Rytmem zmian światła, przerobionymi zegarkami sztucznie przedłużano lub skracano dobę. Charakterystyczne w tych badaniach było to, że nie udawało się oszukać w ten sposób dobowego cyklu wydalania potasu z organizmu ludzkiego, tak jakby ten cykl sterowany był przez jakiś nieznany zegar. Dr Wever zauważył u osób poddanych eksperymentowi całkowite rozjeżdżanie się rytmów biologicznych wówczas gdy w doświadczalnych pomieszczeniach odizolowanych od świata zewnętrznego usuwano pole magnetyczne wraz z jego pulsacjami. Ponowna synchronizacja rytmów biologicznych następowała po wytworzeniu sztucznego pola magnetycznego o częstotliwości 10Hz. Przy czym okazało się, że prostokątny charakter zmian pola magnetycznego (nie występujący w naturze) powodował lepszą synchronizację rytmów biologicznych u biorących w eksperymencie ludzi, niż w przypadku zastosowania pola o sinusoidalnym charakterze zmian. Przypomnę w tym miejscu, że każdy przepływ zmiennego prądu wywołuje zmienne pole magnetyczne, podobnie jak i zmienne pole magnetyczne powoduje ruch ładunków elektrycznych w środowisku przewodzącym, jakim jest np. organizm człowieka. Są to zjawiska nierozdzielnie ze sobą związane i połączone w jedną teorię pola elektromagnetycznego sformułowaną przez Roberta Maxwella jeszcze w IXX wieku. W innych badaniach (Halpern i Vandyk) stwierdzono na przykład, że myszy pozbawione obecności pola magnetycznego przez dłuższy czas zdychały i że wystarczyło tylko włączać na krótki czas pole magnetyczne, aby doświadczalne myszy mogły żyć normalnie. Powyższy eksperyment uświadamia jak życie na Ziemi związane jest z polem magnetycznym - jego brak powoduje zagładę. Z tymi obserwacjami związane są teorie nagłego zniknięcia na Ziemi pewnych gatunków zwierząt (ale to już temat na inną opowieść). Przeprowadzano także doświadczenia polegające na oddziaływaniu na człowieka wyodrębnionych i wzmocnionych mikropulsacji ziemskiego pola magnetycznego, co wywoływało u niektórych badanych osób psychodeliczne "odloty" w trakcie oddziaływania takiego wzmocnionego pola. Według zeznań byłego jeńca z wojny koreańskiej urządzeniami generującymi 10-hercowe pole magnetyczne posługiwała się, w trakcie składania zeznań, strona koreańska. Wcześniej wykorzystywali takie urządzenia (bez wiedzy przesłuchiwanych) podobno Rosjanie (maszynka Lida) przypisując im właściwości uspokajające i zwiększające podatność na sugestie.

Prof. Sedlak w swoich książkach podkreśla zadziwiającą czułość organizmu ludzkiego na oddziaływanie słabych pól elektromagnetycznych, zwracając uwagę, że jest to dziedzina prawie zupełnie nie zbadana (spekuluje się nad możliwością istnienia w organizmie ludzkim magnetycznie czułych złącz Josephsona opartych na biologicznych nadprzewodnikach). Oddziaływanie o podobnych częstotliwościach stosują także hipnotyzerzy posługując się lampą stroboskopową migoczącą na częstotliwości fali alfa (7-14 Hz), aby ułatwić przejście w stan transu.

Testując pierwsze aparaty dr Kwaśniewskiego stwierdziłem, że generowane przez nie prądy PS mają kształt trapezoidalny (czyli są jakby sumą złożoną z przebiegów piłokształtnych stosowanych przez dr Henßge i prostokątnych zastosowanych w doświadczeniu Wevera), a ich częstotliwość wynosi około 11 Hz. Doktor Kwaśniewski, jak sam podaje, stosowane przez siebie parametry prądów PS określił eksperymentalnie poprzez pomiar ilości wydzielanej śliny przez pacjenta podczas zabiegu na zasadzie, że im bardziej organizm jest przesunięty w stronę układu parasympatycznego, tym więcej śliny jest wydzielane w jamie ustnej. I odwrotnie, im bardziej organizm jest przesunięty w stronę pobudzenia układu sympatycznego - tym wydzielanie śliny mniejsze (charakterystyczna suchość w ustach). Jak podaje dr Kwaśniewski w opracowanej przez niego instrukcji do aparatu "Biopuls" ustalenie optymalnych parametrów prądów nastąpiło w sposób praktyczny na dużych grupach ludzi chorujących na różne choroby. Być może ta 10% rozbieżność w częstotliwościach pomiędzy domniemaną przeze mnie 10-cio hercową częstotliwością, a częstotliwością generowaną w aparatach skonstruowanych pod patronatem dr Kwaśniewskiego nie ma istotnego znaczenia, gdyż na przykład organizm człowieka "odbiera" szerokopasmowo, a być może wynika to jeszcze z wpływu innych nieznanych mi czynników. Do uwag odnośnie kształtu sygnału Prądów Selektywnych typu PS chcę jeszcze dodać, że zaletą piłozębnej części przebiegu trapezoidalnego jest oddziaływanie na mięśnie porażone wiotko, co umożliwia ich skuteczniejszą stymulację w obecności zdrowych mięśni leżących w pobliżu. Dodatkowo prądy o tym charakterze i częstotliwości powtarzania mają własności uśmierzające ból, jak również zwiększają ukrwienie tkanek na drodze ich przepływu. Czyli kilka funkcji w jednej!

Na podstawie praktyki wynikłej ze stosowania Prądów selektywnych trzeba też zauważyć, że prądy Selektywne nie niosą ze sobą 100% skuteczności. W niektórych przypadkach efekty ich działania są rzeczywiście spektakularne i niejednokrotnie natychmiastowe. Są też przypadki w których rezultaty są niewielkie, a w niektórych wypadkach żadne. Zdarza się też czasem pogorszenie stanu pacjenta po serii zabiegów. Dochodzi do tego jeszcze możliwość postawienia złej diagnozy i w związku z tym nieprawidłowego ich zastosowania u pacjenta. Z tych wszystkich rzeczy należy sobie zdawać sprawę przy ich stosowaniu i nie podchodzić zbyt lekkomyślnie do ich przepisywania. Inne możliwe zagrożenia przy ich stosowaniu przedstawiłem w referacie wygłoszonym na I Konferencji Lekarzy, Fizjoterapeutów i Doradców Ż.O. w Dusznikach. Z tekstem referatu można zapoznać się na stronie "Prądy selektywne"

Choć podane przez doktora Kwaśniewskiego wyjaśnienie działania prądów selektywnych oparte na teorii bioelektroniki prof. Sedlaka jest jedynie niesprawdzoną do końca hipotezą, to trzeba przyznać, że dobranie parametrów nosi w sobie coś z genialności, nawet jeśli był to tzw. "genialny przypadek". Historia nauki zna takie genialne przypadki . Warunek był zawsze ten sam. Trzeba było być genialnym, żeby taki przypadek zauważyć.

Niestety mimo upływu czasu od momentu ogłoszenia przez prof. Sedlaka jego "Wprowadzenia w Bioelektronikę" nadal brak jest spójnej ogólnej teorii (nie mówiąc o szczegółowej) dotyczącej oddziaływań elektrycznych i magnetycznych na organizm ludzki. Sam ks. prof. Sedlak mówił o swojej teorii bioelektronicznej, że jest to zaledwie próba stworzenia takiej teorii, rodzaj intelektualnego wyzwania. Co ciekawe, kilku zapytanych przeze mnie absolwentów studiów biologicznych, jaki i osób piszących doktoraty z biologii, jako żywo, o ks. prof. Sedlaku w ogóle nie słyszało, nie mówiąc już o jego teorii. Rzuca się w oczy, że od pewnego momentu nastąpiło nie tylko zahamowanie rozwoju elektroterapii, ale także związanych z nią badań podstawowych, a główny nacisk kładzie się obecnie nie na naturalne metody leczenia, a na rozwój środków farmakologicznych.

Obok środków farmaceutycznych karierę robi od pewnego czasu także magnetoterapia i magnetostymulacja, czyli oddziaływanie na organizm człowieka polem magnetycznym o różnych częstotliwościach i niejednokrotnie bardzo skomplikowanym przebiegu. Do każdego produkowanego urządzenia dorobiona jest zazwyczaj bardzo mądra naukowa interpretacja dotycząca działania urządzenia, wyjaśniająca (raczej bardziej zaciemniająca) oddziaływanie na organizm ludzki generowanych przez oferowane urządzenie pól. Charakterystyczną cechą jest to, że każdy producent zachwala swoje urządzenie (generujące inne przebiegi niż konkurencyjne urządzenie) jako najlepsze i oparte na naukowych podstawach. Można zatem postawić pytanie: Jeśli wszystko jest tak "naukowo" wyjaśnione, to skąd różnice w generowanych przebiegach i różne oceny co do skuteczności tego samego urządzenia w czasopismach fachowych? Nie dajmy się zwieść. Mimo, że wkroczyliśmy w XXI wiek to nadal wiele tajemnic życia pozostaje niezbadanych. Tylko głupi mówi, że wszystko już zbadał i wie. Można powiedzieć - wie wszystko, z wyjątkiem jednej rzeczy (z której nie zdaje sobie sprawy).

inż. Janusz Żurek Arkadia CDN


Powyższy artykuł został opublikowany we wrześniowym (2004r.) numerze miesięcznika "OPTYmalnik" i jest poszerzoną wersją mojego referatu wygłoszonego na III Konferencji Lekarzy, Fizjoterapeutów i Doradców Żywieniowych w Oleśnicy w dniach 11-13 czerwca 2004 r.

Uwaga!

Oczywiście wszystkie przytoczone powyżej informacje dotyczące leczniczych metod podano tu jedynie w celach poznawczych. Przed ewentualnym ich zastosowaniem należy skonsultować się z lekarzem! Autor nie bierze żadnej odpowiedzialności za skutki w przypadku, gdyby ktoś chciał na własną odpowiedzialność sprawdzić je na sobie!

STATeria

Zmieniony: Wtorek, 01 Marzec 2011 16:11